
Pamiętam jak w 1992 roku Franciszek Fukuyama wmówił nam, że skończyła się historia i nadszedł czas na zabawę. Żelazną kurtynę oddano na złom a Żelazna Taczerka rdzewiała sobie w spokoju na stronie (tzw. R.I.P.) . “Zimna Wojna” ustąpiła miejsca “Chłodnej Brytanii” a wiele osób wprost oszalało na punkcie angielskiej muzyki młodzieżowej Bryt-Pop. Zachodnie rytmy i chwytliwe melodie przypadły do gustu zarówno ówczesnym gówniarzom jak i naszym rodzimym muzykom, którzy zaraz to zaczęli ich naśladować. Od Bałtyku po makro-region Mysłowic młode kapele ubierały się w gitary i śpiewały o wchodzeniu na drzewa i szalonych przygodach ze świata młodych. Wszyscy zachłysnęli się Blurem i Oasisem, niejako namaszczonym do przeprowadzenia nieletnich obszczymurów przez tamtejszą dekadę. To od nich oczekiwano zasugerowania nowych fryzur i wskazania drogi. Nauczenia jak żyć.
Co ja wtedy robiłem? Stałem z boku i przyglądałem się tej sytuacji z niepokojem. Tłumaczyłem sobie teksty piosenek na stronie i patrzyłem tym nowym prorokom na ręce. Nie ufałem im. Miałem swoje powody. Po części rozchodziło się o marginalizację Shoegazingu, o którą obwiniałem Brytpop.
Chodziłem pod hale koncertowe i ostrzegałem młodzież. Nie słuchajcie ich ! Wezcie sie za coś pożytecznego! Sugerowałem edukację, kursy wieczorowe. Starałem się im wybić z głowy te “szampańskie supernowy” . Protestowałem kiedy Brytpop im wmawiał , że będą wiecznie młodzi. Zestarzejecie się wszyscy! Tak jak ja… – skandowałem w rogu. Czy ktoś mnie słuchał? Chyba tylko ten Jarvis Cocker.
Szczególnie nie ufałem temu Oasisowi. I nie chodziło o to co on śpiewał. Wręcz przeciwnie – chodziło o ich modus-operandi czyli jak to robił. Przyjaciele mówili – Wstrzyknij sobie na luz Roman! To jest taka nowa metoda. To się nazywa “Wokalistyka nosowa”.
-To jest niezgodne z przepisami BHP ! Ripostowalem. Zapamiętajcie sobie moje słowa!
Bynajmniej miałem racje. Śpiewanie nosem skończyło się dla Oasisu kontuzją w głowę, braterskim niesnaskiem a w efeckie rozpadem zespołu i wojną w Iraku, którą historycy uważają za oficjalny koniec przysłowiowej Cool Britanii.
Wraz z nią umarł Brytpop i beztroski styl życia lat 90tych. Zgodnie z moimi prognozami zestarzała się również ówczesna młodzież. Spektakularne bohemianki , kwiaty koncertów – dziś stoją w kolejkach po odbiór potomstwa ze szkoły. Ich konkubenci, narzeczeni , mężowie – kiedyś kuglarze farmakologicznych loterii dziś grają asekuracyjnie , na zachowanie bezbramkowego remisu. Prozak życia codziennego.
A Ja co? – Ja Was ostrzegałem że z życiem nie wygracie!!! Czasami tak szepczę do siebie jak przechodzą pod moim oknem. Czemuście mi nie ufali? Jeden z drugim. Czasami chodze za nimi i zapisuje sobie w notesie gdzie mieszkają. Potem wysyłam do nich listy anonimowe. Pisze w nich że “wyszło na moje “ ale żeby się nie przejmowali , że w porównaniu ze mna to ho ho! oni jeszcze mają całe życie przed sobą.
